128 Obserwatorzy
5 Obserwuję
MaiTakeru

Tak wiele książek, a tak mało czasu.

Witam! :) Jestem również aktywna na LubimyCzytac (jako MaiTakeru). Ulubione gatunki: fantastyka, literatura faktu, książki historyczne, podróżnicze i religijne. 

Teraz czytam

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Biblia Tysiąclecia
autor nieznany, Zespół biblistów polskich
O naśladowaniu Chrystusa
Tomasz z Kempis

Żeglując między światami

Żeglując między światami - Julia Golding

Nie ma co owijać w bawełnę - ta książka to po prostu rzemieślnicza robota bez krzty polotu.

 

Główny bohater zupełnie bez wyrazu, sztampa goni sztampę (tak przy okazji, co i rusz kolejny element fabuły przywodził mi na myśl "Piratów z Karaibów"; autorka chyba obejrzała tę serię o jeden raz za dużo), a funkcjonowanie świata przedstawionego poznajemy tylko w mglistych zarysach. JAK człowiek staje się żeglarzem na Morzu Pomiędzy, ja się pytam? I jak można było opisać zasady życia w tym miejscu bez zająknięcia się słowem o tej kluczowej kwestii? Nie ma to jak autor, który napisał książkę fantastyczną, ale olał opis jej elementów fantastycznych.

 

Warsztat Julii Golding, jak wspominałam, jest ledwie poprawny, w związku z czym narracja zmienia się często w nudną wyliczankę tego, co kto w danym momencie zrobił. Mimo to nie mamy tu do czynienia z grafomanią totalną i spokojnie da się przeczytać całość bez większej irytacji, ale też bez większej przyjemności. Ot, takie powieścidło pokazujące, jak nijaka może być słabo napisana historia przygodowa dla młodszych czytelników... Ja spodziewałam się czegoś więcej, w końcu dzieci to wymagający odbiorcy.

 

Chyba jedyne powody, dla których zdecydowałam się poświęcić temu tytułowi trochę czasu, to poczucie obowiązku (jak zaczęło się coś czytać, to wypadałoby to skończyć) i... trzech bohaterów, w tym dwóch negatywnych. Mam na myśli Fishera, Jonesa i Farthinga. Ha, teraz mogę wreszcie napisać coś autentycznie dobrego o "Żeglując między światami"! Nie, żeby te postacie były specjalnie oryginalne - nic z tych rzeczy; mimo to zaciekawiły mnie opisy strzępków ich przeszłości, a przewrotne charakterki zapewniły całkiem niezłą rozrywkę. To są piraci! Nie wiem doprawdy, co podkusiło autorkę, żeby protagonistą zrobić drętwego Davida, kiedy miała tych typków pod ręką. Aż sama sobie się dziwię, ale dla nich sięgnęłabym nawet po ewentualną kontynuację tego dziełka. Liczę tylko na to, że w międzyczasie styl pani Golding choć trochę się poprawi.