128 Obserwatorzy
5 Obserwuję
MaiTakeru

Tak wiele książek, a tak mało czasu.

Witam! :) Jestem również aktywna na LubimyCzytac (jako MaiTakeru). Ulubione gatunki: fantastyka, literatura faktu, książki historyczne, podróżnicze i religijne. 

Teraz czytam

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Biblia Tysiąclecia
autor nieznany, Zespół biblistów polskich
O naśladowaniu Chrystusa
Tomasz z Kempis

Świat zaginiony

Świat zaginiony -  Arthur Conan Doyle Z jednej strony czytało mi się tę książkę dość szybko, a styl autora nie nużył; z drugiej jednak, naprawdę mocno czuć, że ta opowieść adresowana jest do młodszego odbiorcy. Narrator "Świata zaginionego" to klasyczny przykład postaci stworzonej po to, by czytelnik poprzez utożsamianie się z nią miał wrażenie uczestnictwa w przygodzie reszty bohaterów. W praktyce oznacza to brak wyraźnie zarysowanego charakteru, wygłaszanie kwestii odpowiadających przemyśleniom czytających oraz miejscami infantylne, nieodpowiedzialne zachowanie. To ostatnie przenosi się zresztą często na inne postacie, przez co ciężko tu o jakiekolwiek złudzenie realizmu. Na szczęście pozostali podróżnicy (tzn. poza narratorem) nadrabiają chwilowe zaćmienia umysłu zróżnicowaniem osobowości. Ci odkrywcy to niezła galeria oryginałów i to właśnie mnie przy tej książce trzymało, gdy docierałam do mniej interesujących fragmentów. To i dinozaury! No właśnie, kolejny problem, a nawet dwa, mam właśnie z dinozaurami. Mianowicie: fabuła rozkręca się na początku tak ospale, że sporo rozdziałów minie, nim znajdziemy się w świecie gadów; pierwsze spotkanie ze stworami ma miejsce dokładnie w połowie książki. Dodajcie do tego irytującego narratora i już wiecie, czemu ciężko mi było wciągnąć się szybko w lekturę. Druga sprawa związana z gadami to to, że książka zestarzała się pod względem naukowym: mamy jakieś autentycznie ciekawe spotkanie z dzikim zwierzem, aż tu nagle częstuje się nas opisem mówiącym, iż np. pterodaktyl siedział ze skrzyżowanymi ramionami, a jego skrzydła owijały go jak chusta. Oczywiście to nie wina autora, ale potrafiło mnie to wytrącić z klimatu sceny. Jednak ogółem rzec biorąc, kończyłam lekturę z zaciekawieniem i sympatią do bohaterów (o dziwo, udało mi się trochę polubić narratora), zatem książka zła nie jest. Było nawet w "Świecie zaginionym" parę naprawdę fajnych pomysłów, ale ostatecznie jest to tylko niewymagająca historia dla młodszych. Ja niestety nie zdawałam sobie z tego sprawy przed lekturą i oczekiwałam czegoś dramatyczniejszego; w końcu mamy do czynienia z autorem serii kryminałów. Ale z drugiej strony nie żałuję poświęconego czasu, zwłaszcza dzięki postaci Challengera. :) PS. Wydanie Interpressu zaskoczyło mnie negatywnie licznymi literówkami i brakiem podania nazwiska tłumacza(!). Ilustracje też nie są zbyt urodziwe, także lepiej poszukać innej edycji.