128 Obserwatorzy
5 Obserwuję
MaiTakeru

Tak wiele książek, a tak mało czasu.

Witam! :) Jestem również aktywna na LubimyCzytac (jako MaiTakeru). Ulubione gatunki: fantastyka, literatura faktu, książki historyczne, podróżnicze i religijne. 

Teraz czytam

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Biblia Tysiąclecia
autor nieznany, Zespół biblistów polskich
O naśladowaniu Chrystusa
Tomasz z Kempis

Czternaście obliczy strachu

Czternaście obliczy strachu - Graham Masterton Jest to pierwsza książka Mastertona, jaką czytałam i wcale nie spodziewałam się czegoś arcyciekawego, tylko przyjemnego czytadła. Nic z tego jednak! Wszystkie opowiadania na początku są wciągające, ale w miarę rozwoju akcji nieodmiennie zaczynają przynudzać, by mocno rozczarować końcówką. Szczerze? To początkowe zaciekawienie i fakt, że poszczególne opowieści są krótkie, to jedyne powody, dla których udało mi się wymęczyć cały zbiorek. Bo wad tu, panie, dostatek. Główni bohaterowie często są irytujący i to tak bardzo, że aż ma się ochotę, by spotkało ich coś złego. Narracja wiele razy niebezpiecznie stacza się w stronę grafomanii (to opowiadanie o dzieciaku w szkole z internatem... Litości!), a gwoździem do trumny jest powtarzające sie umieszczanie w historyjkach konkretnych, stale tych samych fetyszy autora (ach, ten seks grupowy!) - zakrawa mi to na wypociny niewyżytego nastolatka. Nawet kobiety są z grubsza w tym samym typie... Dodajmy do tego słaby hołd dla opowiadań Lovecrafta (i ja pisałam, że mi się te oryginalne nie podobały!) oraz - mój osobisty faworyt! - końcówkę "Korzenia wszelkiego zła", gdzie bohater ni stąd, ni zowąd pokonuje demona wykrzykując do niego frazesy o tym, że ludzie wszystkich ras są braćmi. A demon nawet na ten temat słówkiem nie pisnął wcześniej. Dobre, co? Panie Masterton, trzeba było po prostu napisać esej o tolerancji sam w sobie, a nie - wplatać go w finał krótkiej, horrorowej opowiastki. A to boli/śmieszy tym bardziej, że ta historyjka była akurat jedną z lepszych w zbiorku. Znalazłam tylko jedno opowiadanie, które mi się naprawdę podobało, chociaż i ono zostało spraprane. Chodzi mi o "Dywan" - ciekawy pomysł na wilkołaki, atmosfera niepokoju (wreszcie!) i zagadka, której elementy musimy sami sobie poskładać do kupy, by... nic nam z tego nie wyszło. Próbowałam i próbowałam, ale gdy jedna teoria pasuje do retrospekcji, to "gryzie się" z końcówką, itd., itp. A zagadkę bez rozwiązania to sama mogłam sobie wymyślić, tylko po co? Niemniej koncepcja była fajna i szkoda, że nie było pomysłu na jej rozwinięcie. Aha, polskie tłumaczenie dwa razy sprawiło, że zjeżyły mi się włosy na głowie (co w sumie pasuje do konwencji horroru): raz, gdy Piotruś Pan nazywany był "Peterem Panem"; a było to w opowiadaniu, które wiązało tę postać z bohaterem o imieniu Piotr, także sami rozumiecie, jak straszna to wtopa. Druga była jeszcze okrutniejsza - w historii, w której często i gęsto mówiono o żeńskich narządach rozrodczych, określające je angielskie słowo "sex" przetłumaczono nie jako chociażby "pochwę", albo trochę staromodne, ale najbliższe oryginałowi słowo "płeć" ale... "seks". Tak, dobrze przeczytaliście. Chyba nietrudno sobie wyobrazić, jak idiotycznie i nieprecyzyjnie brzmią po polsku zdania typu "jej seks był wilgotny". W skrócie: nie polecam, strata czasu. Aż mi się recenzji nie chciało przez ponad miesiąc napisać, ale wypadało ostrzec innych czytelników. Nigdy więcej Mastertona!