128 Obserwatorzy
5 Obserwuję
MaiTakeru

Tak wiele książek, a tak mało czasu.

Witam! :) Jestem również aktywna na LubimyCzytac (jako MaiTakeru). Ulubione gatunki: fantastyka, literatura faktu, książki historyczne, podróżnicze i religijne. 

Teraz czytam

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Biblia Tysiąclecia
autor nieznany, Zespół biblistów polskich
O naśladowaniu Chrystusa
Tomasz z Kempis

Zew Cthulhu

Zew Cthulhu - Howard Phillips Lovecraft Przeczytałam dwa pierwsze opowiadania - tytułowy "Zew Cthulhu" i "Widmo nad Innsmouth". Nie byłam w stanie zmusić się do brnięcia dalej; po pierwszych zdaniach trzeciego opowiadania szlag mnie trafił na myśl, że miałabym z własnej woli "raczyć się" kolejną opowieścią z tym samym niemal miejscem akcji, tymi samymi potworami, opisami i "tajemnicami", przy poznawaniu których czytelnik musiałby chyba udawać, że nie czytał poprzednich nowelek, by choć trochę go zaciekawiły. Swoją drogą, o bóstwach od Lovecrafta wiedziałam przed sięgnięciem po jego prozę tylko tyle, że mieszkają pod wodą, mają macki i złowieszcze są z nich istoty - niestety to już o wiele za dużo, by poczuć jakąkolwiek atmosferę zagadki przy lekturze. Chociaż uczciwie rzecz biorąc, winę ponosi tu sposób, w jaki autor sili się zbudować napięcie. Mianowicie: jeśli mamy odczuć, że z danego miejsca ziało niewysłowionym, pradawnym złem, to dzięki jakiemuż to misternemu opisowi pisarz da nam odczuć tę grozę? Proste! Napisze "z miasta ziało niewysłowionym, pradawnym złem". No, faktycznie, aż ciarki przechodzą. Opuszczone budynki mają nam zaś przypominać o śmierci i rozkładzie nie z powodu sugestywnego odmalowaniu ich wyglądu, ale z racji tego, że narrator powtarza, iż wszędzie wokół tylko "śmierć i rozkład". Itd., itp. Sorry, panie Lovecraft, siła autosugestii nie jest u mnie aż tak duża. Tak więc przez "kunszt" pisarski autora męczyłam te 115 stron straszliwie długo. Co więcej, w pewnym momencie historia z "Widma nad Innsmouth" wydała mi się ciekawa, ale mimo to musiałam się zmuszać do kontynuowania lektury, często odlatując przy tym myślami i na siłę kierując wzrok ponownie na litery. A to i tak były chwile, w których byłam zaciekawiona! W skrócie,"Zew Cthulhu" rzeczywiście uświadomił mi mroczne otchłanie, jakich wcześniej nie znałam i nawet o nich nie śniłam - ale były to otchłanie nudy. Polecam jako środek nasenny (serio, miło się przy tym przysypiało). Poza tym to w sumie pomysł z tymi dawnymi bóstwami w oceanie był dobry, "tylko" wykonanie okropne - stąd ocena jest dość wysoka.