128 Obserwatorzy
5 Obserwuję
MaiTakeru

Tak wiele książek, a tak mało czasu.

Witam! :) Jestem również aktywna na LubimyCzytac (jako MaiTakeru). Ulubione gatunki: fantastyka, literatura faktu, książki historyczne, podróżnicze i religijne. 

Teraz czytam

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Biblia Tysiąclecia
autor nieznany, Zespół biblistów polskich
O naśladowaniu Chrystusa
Tomasz z Kempis

Wojna światów

Wojna światów - Herbert George Wells Zanim sięgnęłam po tę książkę, miałam już okazję przeczytać kilka artykułów nt. opartego na niej słynnego słuchowiska radiowego, oglądałam również zainspirowany nią film z 2005 roku. Sądziłam więc, że znam ramy fabularne "Wojny światów" na tyle dobrze, że oryginalna powieść raczej niczym nowym mnie nie porwie. Jak miło było się pomylić! Już samo to, że książka została napisana pod koniec XIX wieku i w związku z tym jej akcja również dzieje się w tych dość odległych dla nas czasach było dla mnie istotnym powiewem świeżości. W końcu obecnie kreowani kosmici, zwłaszcza ci filmowi, zwykli atakować niemal wyłącznie współczesne nam USA... Ale nawet pomijając unikalny w tamtej epoce pomysł na fabułę, nie sposób nie docenić świetnej, wciągającej od pierwszych stron narracji. Główny bohater budzi sympatię i człowiek od razu się z nim identyfikuje; w fabule znalazło się natomiast miejsce zarówno dla świetnych "scen akcji", jak i ponurych, budujących klimat przemyśleń. Do tego mamy jeszcze ten lokalny koloryt, te wszystkie nazwy przedmieść i wiosek, które dodają całości (razem z opisem mentalności miejscowych) naprawdę sporo realizmu. Psychologia postaci stoi w ogóle na wysokim poziomie, zwłaszcza jeśli chodzi o protagonistę. "Wojna światów" jest zresztą napisana w 1. osobie, w formie wspomnień - wobec czego i w połączeniu z tym wszystkim, o czym już wspomniałam w tym akapicie, wrażenie, iż czytamy relację z prawdziwych wydarzeń, było dla mnie momentami niezwykle silne. Osobiście z dwóch ksiąg, na jakie podzielona jest powieść, bardziej podobała mi się pierwsza. Bierze to się chyba z tego, że akcja jest w niej "głośniejsza" i bardziej gorączkowa. Co nie zmienia faktu, że również drugą część pochłonęłam z wielką ciekawością, mimo że znałam już pewne elementy zakończenia (nie wszystkie jednak; niektóre zaskoczyły mnie nawet, co jest dużym plusem). Poza tym zgadzam się z Krzysztofem, gdy pisze o tym, że "geniusz tej książki polega na tym, że Wells na 15 lat przed wybuchem I wojny światowej przewidział, że będzie coś takiego jak wojna totalna". Otóż to! Nieraz podczas czytania zastanawiałam się, jakie to nieprawdopododobne, że te opisy, od razu przywodzące na myśl II wojnę światową, powstały jeszcze w XIX wieku... Słowem, książka jest wciągająca, pełna fantazji, bardzo dobrze napisana, przygnębiająca i po trosze skłaniająca do rozmyśleń. Co tu się rozwodzić - lektura to po prostu świetna przygoda! Na pewno sięgnę po inne powieści autora. PS. Ach, ta okładka edycji wydawnictwa Iskry z lat 80', tak reprezentatywna dla okładek fantastyki w owych czasach - absurdalnie nieprzystająca do opisów z książki, a mimo to w jakiś niewytłumaczalny sposób zachęcająca swą dziwacznością do zapoznania się z treścią... Był w tym jakiś urok.